Hejka . Jak pisałam w poprzedniej notce byłam we Włocławku . Ale nic szczególnego się raczej nie działo . Przyjechaliśmy do nich w piątek około 21 no więc nie było co już robić . Poszliśmy spać około 3 , a po 8 była już pobudka , bo ich wujek przyszedł i głośno gadał . W sobotę byłam z Klaudią i Olafem w LUNAPARKU i był grill + schowaliśmy klucz żeby nie mogli otworzyć ich wujkowi . No ale i tak się obudziłam przed 8 , tylko nie pamiętam czy Klaudia mnie stuknęła łokciem , co robiła praktycznie przez całą noc , czy Kacper mnie obudził . Wiem tylko , że reszta obudziła się przez ... odkurzacz . Wrrr ...
Przed wyjazdem pojechaliśmy na lotnisko zobaczyć spadachroniarzy . Zjedliśmy kolację i pora do domu . Dziwnie wyjeżdżać od nich ; < . Ale za miesiąc znowu się spotkamy ; p . Do tych wszystkich dni doliczam trochę nudy, gry w karty i fortunę oraz co chwilowe chodzenie do sklepu .
Chciałam wam powiedzieć , że byłam w piątek u fryzjera i chciałam sobie tylko podciąć włosy no , ale mama kazała mi ściąć chyba z 5cm , bo mam suche i poniszczone włosy . Ochh ... Na początku mi się nie podobało , ale jednak mi się spodobało . Tylko po umyciu już nie było tak fajnie , bo ja sobie nie wyprostuję tak włosów jak mi fryzjerka . No ale cóż , trzeba żyć ...
Zdjęcia z weekendu dodam w następnej notce , bo teraz już nie mam czasu .
Dobrej nocy ; *